Witam miłośników poezji!

 

Poezja fascynowała mnie zawsze. Bardzo chętnie czytam wiersze, wielu nauczyłam się na pamięć, gdyż były po prostu piękne. Ogromną przyjemność sprawia mi również pisanie własnych wierszy. Początkowo były to wiersze okolicznościowe, często humorystyczne, niejednokrotnie z ilustracją. Ale nie tylko, czasami piszę również strofy, które płyną prosto "spod serca", pełne nostalgii. Fakt, że od blisko 30 lat żyję poza Polską, jest dodatkowym wyzwaniem. Przed laty powróciłam więc do pisania. Staram się w ten sposób utrwalać w mojej pamięci nasz przepiękny, melodyjny język polski.

Bardzo dużo podróżujemy - kiedy tylko czas i zdrowie nam na to pozwalają, przypinamy naszą przyczepę i ruszamy w świat. Tematów do pisania wierszy więc nie brakuje.

Poznałam wśród Polonii wiele poetek i poetów, którzy podobnie jak ja, przelewają swoje uczucia na papier. Przemiłe spotkania z nimi są dla mnie wielką inspiracją do tworzenia coraz to nowych strof.

13 maja 2011 roku ukazał się mój pierwszy, debiutancki tomik poezji pisanej na emigracji. Do niektórych wierszy wykonałam własnoręcznie ilustracje. W książce znajduje się więc dodatkowo 10 moich rysunków.

Poniżej zamieściłam niektóre z moich wierszy, kilka w całości, inne we fragmentach.

 

Wszystkich zainteresowanych tą książką proszę o kontakt ze mną.

Chętnie poinformuję o możliwości jej nabycia.

 

 

         

 

 

Wszelkie prawa autorskie zastrzeżone

 

                             

 

Europa bez granic

 

Zbiór wierszy pisanych na obczyźnie

 

 

Motto

 

Są w życiu momenty i piękne chwile,

Które na zawsze w pamięci zostają.

Choć czas upływa, wspominam je mile,

Bowiem one nigdy nie przemijają.

 

Są również ludzie, którzy raz poznani –

Ci, których w myślach imiona wciąż słyszę –

Zostaną w pamięci niezapomniani,

Dlatego dzisiaj wiersze o tym piszę...

  

2005

 

 

                             Pisanie na obczyźnie 

 

                             Skąd jesteśmy? Z Krakowa? Czy też ze Szczecina?

                             Gdzie los nas rzucił? Gdzie żyje nasza Rodzina?

                             W jakim języku codziennie mówić nam przyszło?

                             Czemu w Polsce Ludowej życie nam nie wyszło?

 

                             Nieistotne pytania o sprawy przeszłości,

                             Zawsze bowiem w korzeniach szukamy miłości.

                             Gdy serce płacze z tęsknoty za polskim krajem,

                             Sięgamy po pióro i wiersze są nam rajem.

 

                             My znamy szosy, co  suche są w czasie suszy,

                             I zajączka, co mu śnieżek na uszy prószy,

                             Stoły, te z powyłamywanymi nogami,

                             Drabiny z powyłamywanymi szczeblami,

                             Chrząszcza , który akurat w trzcinie brzęczeć musi...

                             To jest wyzwanie, co po polsku pisać kusi.

 
                             2011

 

 

 

Cztery pory roku

 

 

Wiosna

 

Wybuchła wiosna podczas dzisiejszej nocy.

Po chmurnym wieczorze, noc zimę przegnała.

Dokoła życie się rodzi z ciepła mocy –

Przyroda wspaniałym pięknem oszalała.

 

Nad rzeką wierzba rozpuściła swe włosy,

Jak piękna dziewczyna, co po łące biegnie.

Na młodziutkiej trawie błyszczą krople rosy –

Natura odżywa, gdzie się okiem sięgnie.

 

Krzewy winogron całe w pąki brzemienne,

Rozległe winnice świeża zieleń pieści.

A w dole kaczeńce i mlecze promienne –

Tyle piękna wiosną w winnicach się mieści.

 

A tuż obok kwitną sady owocowe,

Pszczół chmara ucztuje w kolorowym kwiecie.

Nad Renem mocniej grzeje słońce marcowe –

Tu już miodem pachnie w malowniczym świecie.

 

Wszystkie żywe istoty wiosną się cieszą –

Na łące brodzi bociek, choć mgła się ściele,

Z budową gniazda różne ptaki się śpieszą,

Wyśpiewując przepiękne, miłosne trele.

 

Dziewczęce serca rwą się, płonąc z tęsknoty

Do przeżyć gorących, kusząc młodzian zmysły.

W marzeniach przeżywają rozmaite psoty -

Smutki zimowe jak bańki z mydła prysły.

 

Tak życie się budzi ze snu zimowego;

Słońce się uśmiecha do zziębniętych kości,

Krew w żyłach się burzy do szczęścia nowego,

Skłaniając każdego do świeżej miłości...

 

Maj 2008

 

 

 

                           Lato

 

Czujesz jak kwiecie pachnie dokoła?

Ciepłem wzdychają łąki pachnące?

Lato nadeszło i ciebie woła,

Byś w pełni chłonął słońce świecące.

 

Dni, te najdłuższe, światła jasnego

Tankować zapas na zimę każą.

Byś miał wspomnienie tchnienia ciepłego

Gdy w mrozie zmysły o lecie marzą.

 

Lipy pachnące, lasy szumiące

W pamięci Polskę przypominają.

Choć lawendowe pola kwitnące

Innego światła piękno oddają.

 

Tam prowansalskie zioła na łące,

Gaje oliwne, pyszne cytrusy,

Słonecznikowe łany tańczące

A żywopłotem – wielkie kaktusy.

 

Cykady w gajach melodie grają,

Godowych pieśni smyczkowe dźwięki.

Świerszcze rodzime przypominają,

Typowe lata polskiego wdzięki.

 

Słuchaj co szepczą lasy piniowe,

Jak szemrze morze – to lazurowe,

Tak jak nasz Bałtyk w wieczór sierpniowy

I polski las nad brzegiem – sosnowy...

 

   *             *             *

 

Zachodzącego słońca promienie

Nad każdym morzem budzą wspomnienie.

Jak skrzydłem mew rozcinają ciszę –

W marzeniach letnich wspomnienia słyszę.

 

2009

 

 

 

 

Jesień

 

Za oknem mgła biała krajobraz przyćmiewa,

W zwierciadle mgła siwizny mą twarz okala.

Natura wszędzie czasu biegiem zdumiewa,

Powolne przemijanie myśli zniewala.

 

Lecz cóż to? Promień słońca złotem prześwieca,

Świat barwy nabiera i ciepłem przenika.

Aż oczy w zwierciadle do blasku podnieca

I mgła sie rozpływa – i nostalgia znika!

 

To jesień nastrojem swoim świat ogarnia,

Przejściowa faza między latem a zimą,

Między kwieciem a śmiercia „morska latarnia”

Kierunek wskazuje przed śmierci zmarzliną.

 

A jesień przepiękna bywa w swojej krasie

I bez niej nie potrafi istnieć natura.

W życiu również zmierzch nadchodzi w swoim czasie

Lecz dzieki jesieni – zima nie ponura.

 

Gdzie okiem sięgniesz, tam złotem dzień się mieni,

Winnice wszystkie w ciężkie grona brzemienne,

Lasy szumiące, pełne liści czerwieni –

Z roku na rok koleje rzeczy niezmienne.

 

W gospodach młode wino w kielichach pachnie

I radosne śmiechy rozbrzmiewają w koło.

Nikt tu nie myśli o zimie – stwierdzam trafnie

A do starości podchodzi się wesoło.

 

Prawdę wspaniałą głoszą wielcy smakosze,

Bowiem smak ma młode wino doskonalszy,

Gdy ze starowinem w górę kielich wznoszę!

Młodość i dojrzałość to związek najtrwalszy.

 

Każdy wiek ma swe prawa i barwne strony

A jesień najpiekniejsza zdaje się bywać.

Przed wichrem mokrym w cieple szukasz ochrony.

Po wiośnie i lecie owoc trzeba zrywać...

 

2007

 

Zima

 

Jeszcze niedawno złotem krajobraz błyszczał

A promienie słońca ciepłem przeszywały.

Zima nadeszła, śnieg pod butem zapiszczał!

Płatki śniegu złote liście przysypały.

 

Biel otula wszystko na dworze dokoła,

Jak w pierzynę do snu tuli się winnica.

Tylko kruk w tej ciszy czasami zawoła

A szarak przez miedzę jak spłoszony kica.

 

Ludzie okryci w szale do domów śpieszą,

Do przytulnej izby i gorącej strawy.

Ale dzieci zimą jak zawsze się cieszą –

Z daleka już słychać odgłosy zabawy.

 

Wokoło grubaśne bałwany powstają,

Saneczki pomiędzy zjeżdżają slalomem.

A w powietrzu radośnie śnieżki fruwają –

Sceneria jak w bajce powstaje za domem.

 

Wieczorem poliki od mrozu czerwone,

Oczy radością jak iskrami błyszczące.

O jutrzejszych harcach myśli rozmarzone,

O nowych śnieżkach na ośnieżonej łące.

 

A przed kominkiem, gdzie jasny żar goreje,

Przy grzańcu dymiącym wspaniałym zapachem,

Patrząc przez szybę na tę nocną zawieje

Cieszyć się szczęściem, błogim ciepłem pod dachem.

 

To uroki zimy – tak inne niż w lecie,

Choś w nadrenskiej stronie piękno krótkotrwałe;

Każdy je odbiera, czy stary czy dziecię –

Chwile w życiu, to też piękno niebywale.

 

2007

 

  

 

Kartki z Europy

Zawsze wspominając Szczecin – „moje”miasto w Europie

 

„Europa bez granic” (20.12.2007) - fragmenty

 

Ostatni raz ciężkie szlabany otwarte

A północ zwiastuje historyczne chwile.

Otwieramy historii najnowszą kartę –

W niedowierzaniu uśmiechamy się mile...

(....)           

                                  *             *             *

Niebo rozbłyska – szampana pijemy,

Północ wybiła i odchodzą strażnicy...

Wreszcie po latach w Europie żyjemy

I do Szczecina jadę nie z „Zagranicy”.

 

2007

 

 

Wspomnienie Szczecina

 

Sprzed puszczy bukowej o wieczornej porze

Szczecin jak na dłoni ujrzałam w dolinie.

A na horyzoncie, na Dąbskim jeziorze

Jachtów chmara w dali jak po niebie płynie.

 

Rwie serce stęsknione w te rodzinne strony –

Do domu powracam, gdzie korzenie moje.

Jak wędrowiec z drogi tułaczką strudzony

Do syta tym pięknem cieszy oczy swoje.

 

I wjeżdżan z radością do mojego miasta.

Przez Odrę przeprawiam się Zamkową Trasą.

Zamek Książąt mnie wita i stara Baszta

A Wały Chrobrego kuszą swoją krasą.

 

Wspominam Dni Morza i puszczanie wianków,

Statki w gali flagowej, rakiet płomienie,

Szantów koncerty trwające do poranków…

Z nostalgią uśmiecham się na to wspomnienie.

 

W starym Środmieściu zanurzam się w ulice.

Kolorowy, gwarny tłum ludzi wokoło.

Piętrzą się wysoko dumne kamienice –

Tu beztroskie dzieciństwo minęło wesoło,

 

Tu do szkoły z tornistrem szłam przez alejki.

Do matury uczyć się biegłam na Błonie

Gdzie kwitły kasztany, pachniały maciejki…

Do tych dawnych czasów serce ciągle płonie.

 

Nie ważne gdzie życia los mnie jeszcze rzuci,

Gdzie dni moje do końca przyjdzie mi spędzić.

Do korzeni wspomnienie zawsze powróci –

Z miłością o Szczecinie będę gawędzić.

 

2005

 

 

Spacer na Jasnych Błoniach

 

Wiosna wybuchła zielenią pachnąca

Alejkami młodzi chodzą objęci

Miłość się rodzi w naturze gorąca

Wspomnienia młodości budzi w pamięci

 

Śpiew ptaków w konarach dźwięczy wesoło

Dzieci biegają i gwarnie się bawią

Radosny świergot bez przerwy wokoło

Stale nowych spacerowiczów wabią

 

Stokrotki, żonkile pachną na trawie

Trzy orły nad parkiem górują dumnie

O trzech pokoleniach Szczecina prawią

Na papieża patrząc gdzieś na kolumnie

 

W kafejce na Błoniach czas jakby stoi

Promienie słońca blaskiem rozmarzają

Wszelkie troski i smutki ciepło koi

Same miłe uczucia wytwarzają

 

2007

 

 

Winnice Palatynatu  - fragmenty

 

Francuskie wina tradycję w świecie głoszą

I najwspanialszymi zowią je smakosze.

Przesłynnych regionów etykiety noszą -

Ja na wino do Palatynatu proszę.

 

Dolina Renu klimatem swoim kusi

I środziemnomorskie ciepło przypomina;

Każdy tym plenerem zachwycić się musi,

Delektując się smakiem dobrego wina.

 

Jak okiem sięgnąć - niezliczone winnice

Z gronami Rieslinga najlepszego w świecie.

Palatynat – to białych win stolice -

Spróbujcie – z pewnością to samo powiecie.

 

Tu Bachus zapewne zażywał wakacji

Gdy Rzymianie nad Ren w rydwanach przybyli.

Turnieje, uczty po granice Alzacji -

Przy winie już wówczas wszyscy się bawili.

 

(....)

 

Innym słowem – w Palatynat chcę zaprosić

I kielichy z winem w górę podnieść proszę!

Trzeba degustować by opinię głosić -

Jestem przekonana – będą z was smakosze...

 

 

2006

 

 

 

Mediolan

 

Słoneczne ciepło błogo rozpływa sie wkoło

I marzenia rozsiewa jak pachnące kwiaty.

Jakby przed laty, tłum śpiweający wesoło

Opuszczał znów teatr po premierze Traviaty.

 

Taką ucztę duchową wówczas Verdi sprawił,

W la Scali swe największe dzieło wystawiając.

Całą noc Mediolan na ulicach się bawił

Najpiękniejsze arie po brzask słońca śpiewając.

 

Jakby czas się cofną – na afiszu Traviata!

Fenomenalne, że w cybernetycznym świecie,

La Scala widzów ciągle przyciąga ze świata,

Choć bilety kupuje się już w internecie.

 

Na placu, przed gmachem, pod da Vinci pomnikiem

Chłonę atmosferę cudownego poranka.

Wyszli ludzie z tramwaju i spieszą chodnikiem

Nie patrząc na afisze w gablotach krużganka.

 

W tym bowiem mieście, gdzie życie tętni z rozmachem,

Nowe i stare wspaniale harmonizuje.

Tu elegancja  kryje się za każdym gmachem,

Tu też kosmopolityzm z twarzy emanuje.

 

Tylko skok mały dzieli ten plac teatralny

Od perły Mediolanu  i  symbolu miasta.

Galerią idę podziwiać widok sakralny -

Imponująca budowla nagle wyrasta.

 

Potęga katedry aż dech w piersi zapiera.

Białego marmuru bryła wręcz niezmierzona.

Wrotami z brązu przecudne wnętrze otwiera

I czuję się do głębi w pięknie pogrążona.

 

Chociaż niezliczone perły to miasto kryje -

Pałace, domy, Katedra z Marią na wieży,

Na wieki dzieło da Vinci sławą okryje -

Nie sposób wręcz pominąć „Ostatniej wieczerzy”.

 

Wieczór nadchodzi, dziennych wrażeń ogromna moc

Spać nie pozwala. Zbyt krótkie jest życie nasze.

Przeżywam więc ponownie piękno - daleko w noc,

Zanim nad ranem wreszcie lampkę nocną zgaszę.

 

2010

 

 

 

 

Intymne myśli moje z głębi duszy płynące

 

 

Młodość wieczna

 

 

Nie sztuka młodością tryskać za młodu,

Szczycić się pięknem z natury płynącym.

Sztuką jest jednak tak z wieku powodu,

Naprzeciw patrzeć pragnieniom gorącym.

 

Kolejna zmarszczka przybyła na twarzy,

Zwątpieniu i trosce ponieść się dajesz...

Czas doświadczeniem życiowym cię darzy,

Bądź szczęśliw, mądrzejszym bowiem się stajesz.

 

Nie zmarszczki przecież piękno definiują,

Ceń tych, co ponad kierują powieki.

Gdy w serce twe spojrzą, piękno odkryją,

Czas się zatrzyma i młodymś na wieki...

 

 

2002 (moje 50-te urodziny!)

 

 

 

Sen

 

Śniłam o pięknie, tym co bez skazy,

co tylko we śnie jest do zaznania.

O przyjaźni, co nie zna urazy

i do szczerego wabi zjednania.

 

Śniłam o letnich wieczorach w ciszy,

gdy do snu tylko cykady grają,

gdy nikt szczęśliwych godzin nie liczy,

kiedy bliscy ludzie się szukają.

 

Śniłam o długich, nocnych rozmowach,

do których słów nie trzeba wymawiać –

by przytulonym ciasno w ramionach,

ustami milcząc, słodko rozmawiać.

 

Mówiłam wtedy o pięknych krajach,

o lawendowych, pachnących polach,

o oliwkowych, przepysznych gajach,

o różnych losach, o ludzkich dolach.

 

O ciepłym piasku słonecznej plaży,

co z szumem morza do snu nakłania –

a we śnie tym o spotkaniu marzy,

ranna dusza, co szuka zjednania...

 

   *             *             *

 

Zagrzmiało  w dali i wiatr się zerwał –

prysnęły sny jak z kryształu bombka.

Wszystkie marzenia porywem przerwał,

nie zostawiwszy nadziei rombka...

 

2009

 

 

Ku pamięci Babci mojej

 

Nie doczekałaś Siostro spełnienia swych marzeń,

Nie dane Ci było bliskich swoich zobaczyć.

Inaczej potoczył się bieg wojennych zdarzeń...

Serce Twoje pękło z bezgranicznej rozpaczy.

 

Nad pacjentami często wzruszałaś się szczerze,

Tymi, co na wygnaniu końca dni dożyli.

Obcy ludzie zmówili za dusze pacierze...

Także Twoje ciało w obcej ziemi złożyli.

 

Czemu los brutalnie odłączył Cię od dzieci?

Czemu Alianci Polskę Rosji zaprzedali?

Czemu wrogiem kraju nazwali Cię Sowieci,

Choć z oddaniem Ojczyźnie służyłaś w oddali?

 

Nikt na te pytania odpowiedzieć nie może.

W obcej ziemi spoczęłaś we śnie wiekuistym...

Nie wyszedł okręt w drogę powrotną na morze,

Nie przycumował w Gdyni - w porcie macierzystym.

 

2007

  

 

 

Wiersze okolicznościowe i satyryczne

 

                             

                             Monolog z ... burakiem

 

                              Być albo nie być, oto jest pytanie

                              Dziś w germańskim kraju rzucam owo wyzwanie

                              A’dio pomidory – Michnikowski śpiewał

                              Na małosolne nie jeden ochotę miewał

                              A ja za burakiem do niebios często wzdycham

                              Gdy kartoflami z kapuchą trzewia napycham

                              Barszczyk z uszkami po nocach śni mi się smacznie

                              Choć German na ten widok krzywi się dziwacznie

                              Buraki niezjadliwe na ich podniebienie

                              Przeraża ich stolca czerwone zabarwienie

                              A gdy sporadycznie buraczki już gotują

                              To octem konsekwentnie cały smak popsują

                              Nic dziwnego, że miny skwaszone niechętnie

                              Więc jak tu można o strawie prawić namiętnie

                              A u nas, jak wiecie, nawet kaczka dziwaczka

                              Najlepiej smakowała, gdy była w buraczkach

                              Nie wspomnę  o chłodniku z botwinki świeżutkiej

                              O buraczkach na gęsto, porcyjce malutkiej

                              Jakże więc mam zadbać o twoje tu przetrwanie

                              Buraku! gdzież polsko-niemieckie pojednanie?

                              Zanim przeminiesz i zwiędniesz gdzieś w poniżeniu

                              Zwołam polskich braci w pospolitym ruszeniu

                              By wyzwaniu temu od dziś czoła stawili

                              I twą wartość bezsprzeczną wśród German sławili...

 

                              2011